Witam!
Na wstępie chciałam powiedzieć, że mam już własną korektorkę którą jest Agnieszka, która zgłosiła się do mnie w prywatnej wiadomości. A teraz nie przedłużając, rozdział.
***
Zupełnie nie miałam ochoty tam wchodzić i być w tym miejscu. Te wielkie mury, pełno korytarzy i wieżyczki... nie były w moim stylu. Nie było tutaj nawet jakiekolwiek kontaktu z prawdziwym światem, a szczególnie z moim ojcem. Wolałam nowoczesność, a nie średniowiecze. Stałam teraz przed wielkimi zardzewiałymi drzwiami, które prowadziły do Wielkiej Sali w Hogwarcie. Znajdowałam się tam, bowiem miałam do spełnienia tajną misję, więc nie mogłam o tym nikomu mówić. Czarny Pan wie wszystko i gdyby się o tym dowiedział byłoby źle. Mimo, że to mój ojciec dziwię się, czemu jest taki zły. Nie mam po nim nic, ani z wyglądu, ani z charakteru. Jestem jasną blondynką ze śnieżnobiałą cerą, która nie zgadza się na żadne opalanie. Do tego duże, karmelowe oczy, które przyciągały wszystkich Śmierciożerców. Wszyscy sługowie Pana, po prostu pożerali mnie wzrokiem, bowiem byłam z nielicznych dziewczyn. A co do moich kształtów nie były one takie złe. Odziedziczyłam to po mamie, jak także charakter. A ja to miałam charakterek. Byłam otwartą na nowe znajomości, odważną i miejącą swoje zdanie dziewczyną. Nie lubiałam nieśmiałych i skrytych osób, uważałam ich za tchórzy. Takimi osobami byli mugole, a za nimi nie przepadałam. Tolerowałam tylko czystą krew oraz półkrew. Nie rozumiałam, jak szlamy mogą się tutaj dostać, było tutaj za dużo tolerancji. Ja byłam czysta i miałam szczerą nadzieję trafić do Slytherinu. Powinnam wyjść dopiero gdy usłyszę, że mnie przedstawiają. Myślałam, że usnę tam z nudów, bo zanim ten staruch skończy gadać miną wieki.
- A oto nasza nowa uczennica, Annabel Riddle! - Zawołał Dumbledore. Jak na zawołanie uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi. Spojrzenia wszystkich uczniów skierowane były na mnie. Aż skręcało mnie w żołądku na tę myśl. Słyszałam szepty: "To ona? Śmierciożerczyni?!", "To TA Annabel?", "Boję się jej", "Ale śliczna". Zignorowałam świsty i szepty i podeszłam do Dumbledora. Uścisnęłam go a on wskazał mi miejsce koło siebie oraz Snape'a. Mistrz Eliksirów uśmiechnął się do mnie przyjaźnie a ja odwzajemniłam uśmiech. Prawie wszyscy uczniowie na sali byli tak zdziwieni, że aż im opadła szczęka. Uśmiechnęłam się pod nosem. I tak wam nie dam, nie myślcie o tym - pomyślałam. W tym czasie Dumbledore zarządził czas jedzenia. Na stole było pełno owoców i warzyw, różnorodne ciasta, lody, ciastka. Po skończonej kolacji przyszedł czas na przydzielenie mnie do domu. Usiadłam na stołku zdenerwowana.
- Nie wyobrażam sobie ciebie w Gryffindorze, lecz wiem, że chłopcy z Domu Węża czują do ciebie miętę! Slytherin!- krzyknęła Tiara Przydziału, a całe męskie grono Slytherinu wstało i zaczęło klaskać. Popatrzyłam na Dumbledora, a on wskazał mi miejsce przy stole mojego nowego domu. Dwie dziewczyny, jak się potem okazało Dafne i Astoria, zajęły mi miejsce koło siebie. Były bardzo miłe, przegadałyśmy całą kolejną godzinę. Gdy ogłoszono koniec kolacji szybko wstałam od stołu i udałam się na korytarz. Już miałam skręcać na schody gdy jeden z przystojniejszych uczniów Slytherinu podszedł do mnie.
- Hej! Jesteś tą prawdziwą Annabel Riddle?- zapytał tleniony blondyn o cudownym uśmiechu, który zapewne powalał każdą dziewczynę. Obkręciłam się wokół własnej osi.
- We własnej osobie - także uśmiechnęłam się leciutko.
- Jestem Draco Malfoy, a to mój przyjaciel Blaise Zabini - dopiero teraz zauważyłam drugiego, całkiem apetycznego chłopaka. Był wysokim ciemnoskórym brunetem o ciemnych oczach, które wpatrywały się we mnie z zaciekawieniem.
- Moglibyście zaprowadzić mnie do dormitorium? Nie bardzo orientuję się jak poruszać się po tym zamczysku.
Chłopcy chętnie się zgodzili, całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Gdy dotarliśmy do dormitorium, okazało się, że mam osobny pokój i śpię sama. Moja sypialnia jest w kolorach szmaragdowo-srebrnych. Miałam w pokoju dwuosobowe łóżko, szafę naprzeciwko i dwa stoliczki po obu stronach łóżka. Byłam tak zmęczona, że od razu rzuciłam się na łóżko i pozwoliłam Morfeuszowi zabrać mnie do krainy snu...
Jak na razie nie wyrobiłam sobie jeszcze opinii o głównej bohaterce i coś nie pasuje mi charakterek Malfoya. Czy Annabel zaczyna naukę w środku roku szkolnego czy jak, bo mi nie pasuje jej zaprezentowanie. Rozdział ciekawy, ale za króciutki :( . Czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuńHmmm Malfoy jest milszy dla Slytherin'u może dlatego. Annabell zaczyna w środku roku.
UsuńBoskie !! *w* Czekam na następny !
OdpowiedzUsuńNie użyłaś większości moich poprawek, eh.
OdpowiedzUsuńzauwazyłam kilka błędów ... :/ najardziej razi powtorzenie: "Miałam w pokoju dwuosobowe ''łóżko'', szafę naprzeciwko i dwa stoliczki po obu stronach ''łóżka''. Byłam tak zmęczona, że od razu rzuciłam się na ''łóżko'' i pozwoliłam Morfeuszowi zabrać mnie do krainy snu... " ja bym dała:" miałam dwuosobowe łózko, obu obu stronach ktorego stały 2 stoliczki oraz na przeciwko niego szafę. Byłam tak zmęczona, ze od razu się na nie rzuciłam i pozwoliłam moefeuszofi zabrać mnie do krainy snu ..."
OdpowiedzUsuńogólnie rozdział fajny. Draco troche inny, ale może sie bardziej zmalfoi(?) xD No bedzie bardziej Draconem ;) Zobaczymy co się będzie działo dalej :0
Cherry Blossom
(gumisiek98)
a i jak ci to pomoże, to możesz dac lekkie poprawki, więcje opisów, bo akcja tak skacze, ze mi bylo sie troche trudno połapać niekiedy ;)
Usuńjuz sie zamykam xD